Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS


















Zastrzeżenia, uwagi, żal, sprawy prywatne? Wszystko pod numerem GG 6134138.

SKARGA DO ONET.BLOG


Bardzo prosimy w imieniu Akcji PDS o składanie podpisów pod naszą skargą.

Ach, młody Werterze... (2/2)



 Dzisiaj druga część pod patronatem młodego Wertera. Gościnnie – żul Ernest.

 

***

 

Od aŁtorki:

 

Dzisiaj notka nie będzie taka jaką sobie wymarzyliście.

[z przerażeniem w oczach] NIE BĘDZIE ERNESTA?

 

A więc wiem że nie pisałam 2 dni które były dla was torturą.

Zgadzam się… Baliśmy się, co będzie, jak napiszesz…

 

Jeżeli ktoś zna linki do anime na:Sensitive Pornograph to niech podaje te linki w komciach.

 Znam. Czy podam? A jedzie mi tu kawaleria chomików zmotoryzowanych?

 

Czy mieli byście życzenie czasami oderwać sie od YAOI i przeczytać coś innego?

A czy niebo jest niebieskie?

 

Jak byście nie mogli się wysilić i napisać jednego komentarza!!!!

A jakby tak niebo zaczęło padać krewetkami to dopiero by była heca…

 

Treść:

 

``O co tu kurwa chodzi?!``
Pytał sam siebie Ed.

Pytał się wewnętrznej prostytutki, o co w tym chodzi. Bo niedoświadczony był.

 

 Al spojrzał zamglonym od płaczu wzrokiem w oczy brata.

Łzy wyparowały i utworzyły mgłę. Cóż – zdarza się.

 

Czekał aż Al sam się obudzi.
Leżał tak i coraz bardziej drętwiał.
(No to chyba normalne-__-")

Owszem, pod warunkiem, że jesteś martwy.

 

Dlaczego on leży na kolanach jakiegoś człowieka a konkretniej jego własnego bata.

Ewentualny sens tego zdania pozostawiam sadomasochistycznej wyobraźni Czytelników.

 

Płakał w koszulkę Eda a ta była coraz bardziej mokra.

Co było na tyle dziwne i niespotykane, że należy to podkreślić. Żeby ludzie przypadkiem nie pomyśleli, że to płynne złoto w oczach Eda rozpuściło się troszkę za bardzo…

 

Był piany jak belka.

Od razu jak Belka! Po prostu miał chorobę filipińską!

 

Lecz gdy miał już na dobre usnąć usłyszał jak drzwi do jego pokoju otwierają się.
``Pewnie to Ed.
Już mu się znudziło spanie u Ala?
No ale nie będę nic robić.
Ciekawe co on zrobi.``
I Roy zrobił tak jak pomyślał.

Po minucie skapnął się, że zaprzestanie oddychania to jednak zły pomysł.

 

Leżał na łóżku bez ruchu i czekał.
Ale coś mu nie pasowało.
Te kroki...
Były takie inne...
Ciężkie.

Jozin z Bazin!

 

Rozdziału dziewiątego po prostu nie ma. Czyżby aŁtorka miała Dzień Dobroci Dla Wszystkich Inteligentnych Form Życia?

 

Jean śmiał się w duchu.
Roy zaś zaczął mdleć.

Przecież mówiłam, żeby nie przesadzał z tym nicnierobieniem i zaczął oddychać!

Za leniwy jest, Ghost, za leniwy…

 

Nie dosyć że był podpity to jeszcze przychodzi do niego jakiś seks-maniak i gwałci go w jego prywatnym pokoju.

Dzisiaj MUSI być poniedziałek…

 

A do tego wszystkiego ma na niego haczyk.
``Jeśli tego nie zrobię pójdzie do braci.
Nie nie nie...!!!!
Tak nie może być!
To jeszcze dzieci!``

Co mu absolutnie nie przeszkadzało, gdy wykorzystywał Eda. Ach, ta podwójna mentalność urzędników państwowych…

 

Roy bił się z myślami.

I przegrywał, bo myśli miały lepszego adwokata.

 

Tym czasie Jeanowi znudziło się TAKIE gwałcenie Roya.

Borze, dzięki, że nie było dziewiątego rozdziału…

 

W ostatniej chwili przed dojściem pociągną Roya za włosy i rzucił nim w poduszki.

 Albo silny, albo pułkownikowi jeszcze nie przeszła anoreksja…

 

Ten upadł jak kłoda i spazmatycznie łapał powietrze z którego braku o mało się nie udusił.

 Wreszcie do niego dotarło… Niektórzy to naprawdę wolno myślą!

 

Jean widząc jaki obrazek widzi przed sobą zawahał sie przez chwilę.
A co takiego zobaczył?
Otóż...

 Ernesta, który zrobił sobie ognisko z łóżka i piekł na nim starego buta.

 

Leżącego Roya z oczami pełnych łez zaczerwienionymi policzkami od płaczu i ....
Właśnie...
Wzrokiem który ludzie mają jak by widzieli przed sobą własną śmierć.
Tak.
Roy w tej chwili tak wyglądał.
Trzymał ręce przy swoich ustach.
Nogi miał blisko tłowia.

Wirus EMO nie wybiera… zaszczep się, albo skończysz jak on!

 

To jego wina!
Zawsze kiedy za dużo wypił mówił że jestem ładniutki i mu się podobam..

 Co prawda latarni też tak mówił, ale co tam…

 

Jean już nie wiele myśląc zerwał z Roya jego jedyne okrycie
(E tym wypadku bokserki) i nie zważając na prośby i krzyki Roya wszedł w niego.

 Ernest przyglądał się temu niewzruszenie, nadal pichcąc sobie żarełko.

 

Roy nie mógł wytrzymać.

Mógł pójść do toalety przed gwałtem, a nie teraz mu się zachciewa!

 

Miał do siebie żal że zrobił to swojemu najlepszemu przyjacielowi.
Wiedział że Roy już nigdy sie do niego nie odezwie...

Najwyżej może go zabić w jakiś wyjątkowo nieprzyjemny sposób, ale przynajmniej powinien się odezwać, mruk jeden!

 

Zagroziłem mu że zrobię krzywdę chłopcom.
A on głupi w to uwierzył.

Bo mu się mózg uszkodził z niedotlenienia.

 

Po prostu powinienem się leczyć...(trafna uwaga...
Ty  idź na jakichś  odwyk dla napaleńców a nie wyżywasz sie na moim Royu...T^T po prostu ż.d.s. )

Ż. D. S. – Żałosny Dopisek Seksoholiczki.

 

Hawoc po skończonej robocie zakłada spodnie na dupę (tak to powiem bo on nie ma jędrnego tyłeczka jar Roy czy tym bardziej Ed xD)

Już po raz drugi w czasie analizowania tego opka zmuszone jesteśmy poprosić Was, Kochani Czytelnicy o wyobrażenie sobie komentarza. Bo my nie umiemy.

 

Ed jak zwykle bez pomyślunku wpadł do pokoju i zaczął sie nadzierać.

Jak naderwał sobie ścięgno Achillesa doszedł do wniosku, że to wyjątkowo zły pomysł.

 Obydwaj siebie warci – i Mustang, i Elric.

 

Roy gwałtownie otworzył oczy.
Ed z nie małym zdziwieniem stwierdził że pierwsze co zobaczył w czach Roya to strach.

Paradujący z transparentem „STRAJK, ŻĄDAMY PŁATNYCH NADGODZIN!”.

 

Patrzył pusto na Roya który pod żadnym względem nie przypominał siebie.
Poczochrane włosy.
Zapuchnięte wargi.
Czerwone policzki.
I nie wielkie worki pod czami.

- Cholera, Mustang! – wykrzyknął Ed. – Pierwszy raz widzę cię bez make-up’u! I teraz mi powiedz, co ja takiego w tobie widziałem, hę?

 

``Obraz nędzy i rozpaczy.``
Pomyślał Ed i ponownie zadał pytanie:
-Roy co ci jest?

To TE trudne dni…

 

Po raz trzeci zapytał Roya co sie stało ale nie otrzymawszy odpowiedzi złapał go za ramię i wszedł na łóżko.
Roy patrzył zamglonym wzrokiem w przestrzeń przed sobą.

Jeszcze tego brakowało – autystyczny pułkownik.

 

Ed stwierdził że nie będzie pytał po co tam idzie bo to chyba było oczywiste.
Ale podkreślmy CHYBA...

Idzie się zabić!

Nareszcie…

 

Roy plus depresja równa się katastrofa.

czyli Roy + depresja = blogasek

 

Gdy był w odległości ok. 1,5 metra usłyszał stłumiony szloch.
``Nie wiarygodne.
Roy Mustang płacze?
Ale z jakiego powodu?`
`

Zabrali mu króliczka

I stracił cnotę.

Tragedia.

 

-Roy co ty do cholery wyprawiasz?!
Krzyknął Ed widząc jak Mustang podkłada sobie broń pod gardło i chce zrobić zamach na swoje życie.

[macha transparentem z napisem „ZGIŃ I POZWÓL ŻYĆ INNYM”]

 

Z jego oczu obficie płynęły łzy.
-Ed powiedz mi czy moje życie ma sens?
Spytał Roy zaskakując tym swojego rozmówcę.(I nas też xD)

Nie ma cnoty = nie ma sensu.

Pewnie chciał sprzedać swoją cnotę na Allegro za krocie, a ten idiota Havoc pokrzyżował mu plany.

 

Gdy Ed był na odległości ok.1 metra Roy gwałtownie podniósł lufę i wycelował nią znów w swoje gardło.
Zaczął naciskać spust i

Nie trafił. LUDZIE, JAK MOŻNA STRZELIĆ SOBIE Z GŁOWĘ I NIE TRAFIĆ?! Tak to tylko młody Werter potrafi!

A i tak nagroda Darwina przypadła facetowi, który powiesił się nad urwiskiem, nałykawszy się przedtem tabletek nasennych i na wszelki wypadek strzelił sobie w głowę. Nie trafił, kula przerwała sznur, spadł do morza i wyrzygał wszystkie tabletki.

I zginął dopiero z wyziębienia. I po co było się starać, Roy? Nawet Darwina ci nie dadzą!

 

Lecz Ed na tym ucierpiał.
Gdy tylko zabrał broń z rąk Roya osunął się na kolana trzymając za ramię z którego obficie spływała krew.

Chciał strzelić sobie w twarz, przestrzelił Edowi ramię…

Parkinson nie boli…

 

``Jak ten pleps wróci to go na strzępy porozrywam!!
To przez niego mój brat teraz sie wykrwawia!!!!!!!!
Normalnie mu tą lufe w dupę wsadzę!!!!!!!!!!``
Z takimi myślami Al krzątał sie po domu i sprzątał.

Nawet nie myśl, Al, i tak byś nie trafił…

 

-Jeśli mi nie powiesz sam go znajdę.
Ale wolał bym by kochanek mojego  brata był ze mną...
To powiedziawszy wyminął osłupiałego pułkownika i wyszedł z jego pokoju.

Nieźle się dobrali, prawda? Pułkownik pedofil, piętnastoletni nimfoman i czternastoletni podglądacz…

 

``Jak on powiedział?
Kochanek mojego brata?
Ja pierdykam!!!
Z kąt on wie?!
Czyżby Ed się wygadał?
No nie zabije gnoja jak wyjdzie ze szpitala!!!``

Przez ten szok Roy zaczął myśleć nieortograficznie.

 

Roy szybko zakrył  siniaka zakładając spodnie.
-Toooo...l
Nie jest twoja sprawa.

Gwałt, drobiazg.

 

***

 

GHOST RIDER

i

CARMEN STO HELIT


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (42) | dodaj komentarz

Ach, młody Werterze... (1/2)



 

 Dzisiaj, jak widać w prawym górnym rogu postu, bardzo ambitny blog. Jak wiele ambitnych blogów, ten traktuje o cnocie, a właściwie o jej braku. Ostrzegamy – nie czytajcie przy młodszym rodzeństwie, bo do końca roku będą wrzeszczeć na widok ludzi w niebieskich mundurach… a po co stresować biednego posterunkowego?

 

***

 

Od aŁtorki:

 

Man nadzieję że mój blog spodba się karzdemu kto tu zawita.

Ten „Man” może i ma nadzieję, ale, że nadzieja matką głupich, to „karzdemu” innemu się raczej nie „spodba”.

 

Proszę o dużo komentarzy ane pomagają mi stworzyć dobry nastrój i wspaniałą notkę którą potem wy obczaicie.

Że niby co zrobimy? Obszczamy? A co ja, pies jestem?

 

Mam także nadzieję że nie bęzie wam przeszkadzał sposób w jaki piszę.

A jak jednak bęzie?


Mam nadzieje że się podobało czekam no wiele komentarzy i piszcie co chcecie żeby znalazło sie w nastepnej części bo nie mam weny.

Prawdopodobnie nie ma możliwości, aby w następnej części został prowadzony mój kot jako Diamentozębny Pogromca Chomików, prawda?

 

No tak następna nocia może nie długa ale czasu nie mam i do tego jestem wkurwiona bo nie mogę założyć nowego bloga tak jak sobie tego życzę.

 Bóg istnieje.

 

A wy musicie przeżyć moją następną żenującą nocie.

Przeżyjemy, przeżyjemy, ale pomyśl o spustoszeniach w naszej psychicę!

 

Pisać komcie bo jak nie to się obrażę i nie będę pisać(żart nie zrobiła bym wam tego).

Zrób nam to, prosimy!

 

Wiem że jeszcze nie na całego ale już w następnaj noci jak się nad wami zlituję to będzie yaoi na całego!!!

A nie lepiej załatwić nas jakoś bardziej humanitarnie? Wyrywanie paznokci? Rozżarzone żelazo? Chińska tortura wodna?

 

HIHIHI już mam niezłe myśli.

Bez przesady, od razu „myśli”. Ja też umiem całkiem wysoko podskoczyć, ale nie nazywam tego „lewitacją”.

 

No ale pozostając w świecie żeczywitym czyli tu mam nadzieję że się podobało.

Carmen, co to jest „świat żeczywisty’ i czy to bardzo boli?

 

Mam nadzieję że mi tamto wybaczycie jak przeczytacie notkę którą stworzyłam na religii bo oczywiście nie byłam przygotowana...

Trzeba to przesłać ministrowi edukacji z dopiskiem „To dzieci tworzą na religii”.

 

Wiem wiem...
Znowu tak skończyłam i  za to nie zabijecie.

Skąd wiedziałaś?

 

Aaaa najwyżej zdechnę i nie będzie w ogóle notek.

Nie pocieszaj nas!

 

Wielkie przeprosinki za to że tak urywam notki ale nie mogę pisać w nie skończoność.
Mam 13 lat i szkołę.

WIEDZIAŁAM! Po prostu wiedziałam, że aŁtorka ma trzynaście lat!

 

Treść:

 

Był miły dzionek.

Już niedługo.

 

Bracia Erlic zmierzali na potkanie Alchemików.

Al w pradzie nie był Państwowym Alchemikiem jak jego brat ale zawsze mu towarzyszył.

Pamiętajcie – Państwowi Alchemicy, podobnie jak diabeł, ubierają się tylko u Prady!

 

A więc gdy tak szli  nie zauważyli mężczyzny biegnącego w ich kierunku.

Skończyło się na nie groźnym upadkiem na cztery litery.

Na cztery litery, znaczy się na b-r-u-k, tak?

 

Ed leżał na wysokim ciemnowłosym mężczyźnie.

No nie przesadzajmy z tym mężczyzną.

To była emo-Doda.

 

A nazywał się Roy Mustang(całego nie pamiętam)

Czyli jednak nie Doda.

Nazywał się Roy Charles Garfield Marylin Maria Mustang-Rutkowski. Cóż – tylko Superman może zapamiętać takie miano bez obawy o przeciążenie mózgu.

 

 Ed lekko się zaczerwienił ponieważ dobiero teraz sie skapnął że siedzi Roy-owi na biodrach a nawet troszkę niżej.

(Jak to troszkę? Jkedziemy na całego siedział mu na przyrodzeniu a ręce trzymał na jego brzuchu!!!!! Co to za niedojda pisze?! A no tak ja...-__-")

W tej chwili prosimy drogich Czytelników o wyobrażenie sobie, iż wstawiłyśmy tutaj jakiś ostry i sarkastyczny komentarz, gdyż odpowiednio cięta riposta po prostu nie przychodzi nam do głowy. Dziękujemy za współpracę.

 

Ed z wielkim żalem że musi z niego zejść zszedł.

Na śniadanie i miał szesnaście lat.

„Plomien Milosci 2 – The End of the Virginity”.

 

``No tak teraz to mnie wygania a sam na mnie wpadł!!

Ja mu pokażę jak go kiedyś spotkam to go lutnę!!!

Nie radziłabym. Lutuje się cyną, która ma wręcz nieprzyzwoicie niską temperaturę topnienia. Nie lepiej znokautować gaśnicą?

 

-hehe to narka młody!!!

Mustang zaczął biec w przeciwną stronę.

Jednak za sobą usłyszał coś w stylu #NIE JESYTEM MŁODY MAM 15 LAT!!!!!#

 A nie szesnaście?! Jak to może być!

Bo to jest taki nowoczesny „Plomien Milosci”.

 

Kiedy Roy dobiegł do ustalonego miejsca (bo mieli spotkanie alchemików) skapnął się że ciądle myśli o tym chłopaku na którego wpadł.

``No nie powiem że nie był ładny bio mi się podobał.

I dlatego Roy poszedł do liceum na biologię.

 

Jeeeeee mógł bym go teraz.....

O may godnes(cholera wie jak to się pisze)

[chórem] WCALE!

 

Kurde jaki ja sie erotyczny zrobiłem!!

To się nazywa doj-rze-wa-nie. Zwykle następuje to w wieku kilkunastu lat, ale że Mustang ma słaby refleks, jego dopadło przed trzydziestką.

 

Ostatnie co usłyszał to to że będzie opiekować się nowym bardzo młodym alchemikiem i jego bratem który jest uwięziony w zbroi.

``Kurcze chyba gdzieś widziałem dzieciaka pętajacego się w pobliżu a za nim wlokła się jakaś sterta żelastwa.``

Oczywiście, nie zwrócił na to uwagi, bo rzadko zapracowany człowiek ma czas przyglądać się jakimś tam chodzącym zbrojom.

 

A tym czasem Roy dostał zgjęcie chłopaka którym miał sie opiekować.

„Zgjęcie” – zginane zdjęcie, czyli innymi słowy – rozkładówka.

 

-Że what?! 0_o

Ja mam się nim opiekować?!

-Jak widzisz tak.

-No ale ja y tem i no tamten i w ogóle.

-Jak widać nie masz żadnego sprzeciwu więc teraz idź do chotelu i wynajmij dwa pokoje.

 Zastanawiam się, co to jest ten „chotel”. Mam nadzieję, że nie jakieś nieprzyzwoite miejsce…

 

-Ale proszę pana dlaczego tylko dwa a nie trzy?

-Ponieważ ty i Ed macie pokuj razem a Al jego brat osobno.

-CO??Dlaczego tak a nie inaczej to znaczy bracia razem a ja w pokoju obok?

-Bo tak jest bezpieczniej.

-Bezpieczniej dla kogo?

 Dla obradującego w tym samym „chotelu” Związku AA, czyli Anonimowych Akromotofilów.

 

Roy ze spuszczoną głową szedł pod bibliotekę miejską.
Przed oczami ciągle trzymał zdjęcie Eda.

 Przechodnie trochę byli zdziwieni, że łazi jakiś wariat z pornografią i obija się o ściany budynków oraz latarnie, ale cóż – nie takie rzeczy już widzieli.

 

`Ten chłopak ma coś w sobie.
Ja pierdykam mam z nim nieć pokój i nawet pobawić się nie mogę 

A baw się! Ed na pewno zrozumie pociąg do ołowianych żołnierzyków i lalek!

 

Trzeba będzie coś wymyślić  .
(Chyba każdy dobrze wie co po sklerotycznej główce codziło Royowi.)``

Przepis na puree ziemniaczane. Jestem tego pewna.

 

Tym czasem pod biblioteką siedział a raczej od trzech godzin wydeptywał drogę Ed.

 Rząd zapłacił mu za budowę nowej autostrady.

 

Ja nie chciałem cię urazić.
Nie powiedziałem tego specjalnie proszę wybacz mi.
Ed doznał szoku.
Porucznik prosi go o przebaczenie?

Chyba przegapiłam fragment, kiedy pułkownika zdegradowali…

Wiesz, to było wtedy, gdy łaził z rozkładówką. Przechodnie zakablowali na niego do przełożonych. „Na ulicy plącze się jakiś gostek w mundurze, na bank pijany, o latarnie się obija… to ktoś z waszych?”.

 

Roy uradowany tą wieścią po raz kolejny nie zapanował w porę nad swoim ciałem.
Złapał Eda przyciskając go do materaca łóżka i pocałował w usta.

Ach, te hormony… Ta dzisiejsza młodzież…

Za moich czasów tak nie będzie!

 

Jaki nie fart ich trafił ponieważ do pokoju w tym samym czasie wszedł Al zobaczyć co z bratem.
Jakież było jego zdziwienie gody zobaczył jak Mustang całuje Ea w usta.
Jedyne co udało mu się powiedzieć to:
-Ale żenada...-_-"

Prawdopodobnie Al czytał wcześniej tego bloga.

 

Roy zorientowawszy się że ktoś tu jest oderwał się od Eda.
Ten cały zaczerwieniony spojrzał na Ala który z przejęcia oparł się o framugę drzwi.
Drżącym głosem zapytał:
-Ed dlaczego pułkownik siedzi na tobie i próbuje cię  zgwałcić?

„Nie przejmuj się, Al, my tylko ćwiczymy podstawy pierwszej pomocy na wypadek klęski żywiołowej…”

 

Al po jakichś 5 min. otrzeźwiał i podszedł do łóżka.
Siadając na krawędzi spytał:
-Ed dlaczego on cię całował?

„Wcale mnie nie całował, po prostu panu pułkownikowi wpadło coś do ust, a ja pomagałem szukać…”

 

Al zrobił zamyśloną minę po czym powiedział:
-Czyli to nie było specjalnie?
Zapytał z nadzieją.
-Nie Al.
To nie było specjalne.

 Zastanawiam się, jak można całować kogoś nie-specjalnie, ale najwyraźniej Roy potrafi tak mimochodem…

 

Po tych słowach na ustach Ala wykwitł lekki uśmiech.

Niczym pokrzywy po deszczu.

 

 Późnym wieczorem Roy przyszedł do pokoju.
Stanął nad łóżkiem i zastanawiał się czy top co zaraz zrobi będzie dobre.
A co chciał zrobić?
Otóż chciał mieć blondyna tylko dla siebie.(każdy wie o czym mowa)

Chciał, aby ktoś mu gotował obiady i prasował koszule, prawda?

 

Potwierdzając iż jego przemyślenia są słuszne położył się za chłopakiem  lekko oplótł jego talię rękami.(…)

Ed nie miał nic przeciwko przytuleniu się ponieważ jego brat bardzo często go przytulał.(…)

 

Lecz coś mu nie pasowało.
Ciepło bijące od tego ciała nie było takie same jak od jego brata.

To jedno ciepło od drugiego może się czymś różnić?

 Pułkownik generował złe promienie Y!

 

Roy widząc to że chłopak odwrócił się do niego pocałował go wpychając nachalnie swój język do ust młodszego.

[macha transparentem] Odgryź, odgryź!

 

Ed spojrzał na Roya i drżącym głosem spytał|:
-Dlaczego?

For money?

Prostytucja nam się tu rozwija…

 

Roy widząc to na czworaka  podszedł do chłopaka i unosząc jego głowę uprzednio łapiąc za pod brudek spojrzał w oczy o kolorze płynnego złota.

Rzeczywiście Ed musiał się nieźle podniecić – złoto topnieje w temperaturze 1064,18°C.

Nawiasem – czym się różni kolor stałego złota od płynnego?

 

Gdy były pełne łez odnosiło się wrażenie że można w nich utonąć.

Raczej usmażyć na śliczny, czarny popiół.

 

 Patrząc prosto w oczy Edowi powiedział:
-Ja nie chciałem cię urazić wybacz mi.
Ed nic nie odpowiedział.
Złapał Roya za głowę i przyciągając go za włosy zmusił do pocałunku.

Sado-maso w wykonaniu piętnastolatka.

 

Ed nie chciał być dłużny pułkownikowi.
Z desperacją zaczął rozpinać jego koszulę ukazując tym (Dedykuję to słowo Shika0311)pięknie umięśniony tors Roya.
Popatrzył na niego z uwielbieniem po czym zabrał się  za jego spodnie.
Roy był naprawdę zdziwiony reakcją blondyna.
Na początku myślał że będzie musiał go wziąć siłą ale ten mały wydawał się bardzo napalony.

Czy tylko mi się wydaje. że Ed widział cnotę jedynie w Słowniku Wyrazów Obcych pomiędzy cmentarzem a cocker spanielem?

O cnocie pułkownika się nie wypowiemy, gdyż czegoś takiego nie widują nawet ludzie, którzy w drodze z sypialni do kuchni widzą yeti, parę kopulujących dziubdziubów naśnieżnych i Marylina Mansona w negliżu.

 

Ed zdjął już z niego spodnie i teraz pochylając się nad już nabrzmiałym członkiem Mustanga złapał za gumkę bokserek i zciągnoł je szybkim ruchem.
Jego oczom ukazała się sporawa męskość Roya.

Echem… Czy jest na sali jakiś specjalista w fandomie? Chcemy zweryfikować, czy podane w tym fragmencie informacje są kanoniczne, czy po prostu aŁtorka hiperbolizuje…

 

Ed był tym tak zamroczony że nie zauważył  gdy Roy zanurzył w nim dwa palce.

Czyżby nie Ed nie tylko oczy miał płynne?

 

Napotkał dzięki temu cichy i(jak dla niego)słodziutki jęk nie zadowolenia.
``Zaraz się wyjęczysz``
Pomyślał Roy gwałtownie wchodząc w Eda.

Ciekawe, co teraz wymyślą, jak ich ktoś przyłapie…

 

Ten zawył z bólu a w jego oczach ponownie pokazały się łzy.
-Nie płacz zaraz przejdzie.

Czyżby Ed miał błonę dziewiczą, że go boli po jej przebiciu?

 

Ed nie wytrzymał długo i Roy mu się nie dziwił.
Przecież to był jego pierwszy raz.
Wiedział to.
Po prostu wiedział.

Miał objawienie. Od Bora. A nawet Bohra (nie wiem, od kiedy Bohr zna się na dziewictwie Eda, ale cóż...)

 

Gdy tylko chłopak poczuł że Roy przestaje otworzył zamglone oczy i złapał Roya za biodra by przyśpieszyć jego ruchy.
Ale dlaczego to zrobił?
Ponieważ chciał by Roy także doszedł.

Na śniadanie.

 

Roy nie wiedział co zrobić.

W połowie seksu zapomniał. Cóż – starość nie radość, a skleroza podobno nie boli.

 

Tak.
Al ich podglądał...
Ale dlaczego?

Bo podobnie jak jego brat był nastoletnim erotomanem?

 

Wewnętrzny głos mówił mu że coś jest nie tak?
Możliwe.
Więc posłuchał tego głosu i zamiast otwierać drzwi i z rozpędu wtargnąć  tam jak gdyby nigdy nic otworzył je lekko i spojrzał przez szparę.
Gdy tylko spojrzał przez otwór zobaczył jak Ed robi dobrze Royowi.

„Ciekawe, jaki rodzaj pierwszej pomocy wymyślą teraz”, pomyślał Al.

 

On sam niczym kot upadł na kolana.

Koty, ze względu na odwrócone stawy raczej nie upadają na kolana, ale udawajmy, że wiemy, co aŁtorka miała na myśli.

 

Zaczął się zastanawiać.
Po wniosku do którego doszedł i który wydawał się najbardziej prawdopodobny otworzył szeroko oczy a jego źrenice zmniejszyły się do minimum.

Pamiętajcie – nie myślcie, bo od wniosków kurczą się źrenice!

 

***

 

Czekacie na część drugą

GHOST R.

i

CARMEN.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (42) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 659  

br>















Maskotek-sama



  Jak ogólnie wiadomo, aby blog mógł dobrze prosperować, potrzebna jest maskotka. Najlepiej "komciożerna". Niestety, ja, Ghost R., mam jakiś dziwny, irracjonalny uraz do ruszających się gifów, dlatego zamiast brokatowego kotka dałam Roya.
 Kochana aŁtorko blogusia: jeśli chcesz, abyśmy więcej nie przymuszały naszej maskotki do siedzenia na tym blogu i udawania, że nie ma z nami nic wspólnego, nie pisz obraźliwych komentarzy, nie udowadniaj nam, że jesteśmy "głupie i żałosne".
 Bo i tak to nic nie da.

komciotwórczość

Odwiedziny: 75659
Wpisy
  • liczba: 25
  • komentarze: 512
Punkty konkursowe: 2851
Bloog istnieje od: 3551 dni

KGB.






poszkodowani

dla literatów.

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

analizy i inne

ANALIZA NR. 1: Edward, Zombi i Adolfa H. telefon filozoficzny.

ANALIZA NR. 2: Egzoplazma, czyli nadal komórki

ANALIZA NR. 3: Obowiązek Wszechszkolny i ciężka droga po minach

ANALIZA NR. 4: Czarna minispódniczka w różowe czaszki

ANALIZA NR. 5: Przeprowadzki są ZŁE!

ANALIZA NR. 6: Przeprowadzki (nadal) są ZŁE!

ANALIZA NR. 7: Różności

ANALIZA NR. 8: Zemsta Sprzętu AGD, czyli mroczny mikser Roya Mustanga i inni

ANALIZA NR. 9: Śpiący Hot-Dog

ANALIZA NR.i 10: Rozterki emocjonalne skonfundowanego pułkownika

ANALIZA NR.i 11: Trójkącik, czyli anorektyk, dyslektyk i Matka Boska

ANALIZA NR.i 12: Króliczki zjadły mi mózg...

ANALIZA NR.i 13: Harry Kaulitz i Czarna Orgia, czyli Voldemort jest alfonsem, całość - twincestem

ANALIZA NR.i 14: UFO spotyka Trudne Słowa

ANALIZA NR.i 15: Wszyscy kochają przecinki...

ANALIZA NR.i 16: Bracia Elric, Piekielne Koty i Bielizna Schrödingera

ANALIZA NR.i 17: Człowiek o żelaznej czaszce

ANALIZA NR.i 18: Książę Wapirów

ANALIZA NR.i 19: Dywagacje tokiohotelarskie różne

ANALIZA NR.i 20: Sezon rozrodczy samogłosek

ANALIZA NR.i 21 - SPECJALNA: Analiza analizy, czyli antyblog

ANALIZA NR.i 22: Ach, młody Werterze...

Akcja PDS

Analizatorzy

Forum Analizatorskie

Inne

niuchacz.

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Komediowo.pl

Pytamy.pl