Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 351 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS


















Zastrzeżenia, uwagi, żal, sprawy prywatne? Wszystko pod numerem GG 6134138.

SKARGA DO ONET.BLOG


Bardzo prosimy w imieniu Akcji PDS o składanie podpisów pod naszą skargą.

Trójkącik, czyli anorektyk, dyslektyk i Matka Boska


  Panie i panowie! Kochani! Fundacja ds. walki z analfabetyzmem ma zaszczyt przedstawić trzecią część niesamowitych przygód Roya Mustanga (okazjonalnie przekształconego przez aŁtorkę na coś w rodzaju Różowej Podróby Kucyka Pony™).

  Uprzejmie informujemy również, iż Obrońcy Praw Postaci Literackich oraz Istot Podobnej Natury organizują zbiórkę funduszy na szczytny cel, jakim jest opłacenie dobrego psychiatry biednemu pułkownikowi. Datki należy wysyłać pocztą semaforową pod adres:

Carmen Sto Helit
ul. Republiki Kopalni Melasy 13
66- 666 Ankh-Morpork






***

Zamiast tego stanął przed nią wóz. Spojrzała do niego i zemdlała.
Bo to był wóz-kanibal, z żyletkami-kolczykami przytwierdzonymi do kół, a do tego była na nim wymalowana wielka, brokatowa reklama nowej płyty Tokio Hotel!

Właśnie tam, leżał ten, którego tak bardzo kochała, komu tak bardzo zaufała. Przed którym otworzyła się jak przed nikim innym.
Znaczy się, tam leży jej chirurg, tak?

Golf o równie mrocznej barwie wydawał się tak samo smutny i przybity jak ona sama...
Golf, jako, iż był mroczny i emo, przybił się do niej wielkim gwoździem.

W tym okrutnym świecie, który zabrał jej jedyną, prawdziwą miłość.
Nie martw się, może wznowią produkcję twoich ulubionych misków-żelków…

***

Tutaj kończy się „opko nr. 1”. Kończy się, oczywiście, tragiczną śmiercią głównych bohaterów, chociaż ani ja, ani Carmen, nie mamy pojęcia, co tak naprawdę ich zabiło (aŁtorka zapomniała napisać). Wobec tego ogłaszamy konkurs.

Pytanie konkursowe:
Co zabiło pułkownika i porucznik, i dlaczego Jozin z Bazin?

Wyślij SMS o treści będącej odpowiedzią na pytanie konkursowe pod numer 666 (13 zł + VAT) bądź napisz odpowiedź w „komciu”. Dla autora najciekawszej propozycji przewidujemy nagrodę-niespodziankę.
Niespodziankę? Znaczy się, że nie masz pomysłu na tą nagrodę, prawda?
Znowu czepiasz się szczegółów, Car.




***

OPKO NR. 2

Kiedy Riza opuściła pokój, pułkownik wstał i usiadł, nabiórku.
No, przepraszam bardzo! Ja nie jestem żadnym „Nabiórkiem”!

-Co to jest?-zapytał podając mu teczkę z opisem jego pobytu w Liorze.
-Raport-powiedział pewny siebie Ed. Pułkownik uśmiechnął się ironicznie.
-Ach tak? No to słuchaj, bo chyba nie czytałeś go ani razu. "Mój pobytw Liorze był ciekawy i pżyjemny. Nic się nie wydarzyło, w cale niezabiliśmy tamtejszego kapłana...
[ponieważ nie zabiliśmy go w calach, tylko w metrach. Metrem łatwiej kogoś zabić]".
Zdecydowanie nie czytał go ani razu. Gdyby nasz alchemik-dyslektyk go czytał, może przypomniałby sobie, że „nie” z czasownikami pisze się oddzielnie…

To jest wdg. [Wspólnota Drużyn Grunwaldzkich?] ciebie raport, Stalowy?
-Tak-teraz Ed był wkurzony. Nigdy nie przepadał za pułkownikiem, a wszczególności nie nawidził go wtedy, kiedy wytykał mu jego błędy.

Ależ Edwardzie, ktoś musi się zatroszczyć o twoją edukację! Pułkownik naprawdę dobrze prawi, że każe ci pisać „rz” po spółgłoskach (jak, np. w słowach „pszenica”, „kształt”…)

Teraz bardzo dużo się zmieniło. Nie byli już nawet przyjaciółmi. Byli tylko kolegami od "peperwork".
„Pieprznej roboty”? No, ja rozumiem, że armia może mieć kłopoty z budżetem, ale żeby zniżać się do takiego poziomu…

Wiele razy prubował zapomnieć. Wiele razy zastanawiał się, gdzie popełnił błąd.
W słowie „próbował”.

Wtedy pisali do siebie. Zachował te listy. Czytał je prawie codziennie, łykając żal.
Czy „łykanie żalu” to jakiś rodzaj diety? Jejku, nie wiedziałam, że Mustang na jakieś kłopoty z figurą!

Z takim postanowieniem Roy podniósł się z huśtawki i poszedł w stronę zachodzącego słońca.
A czy nie za bardzo go poparzyło, gdy już do niego doszedł?

-Chodzą plotki, że zamiast pracować, zalecacie się do porucznik Hawkeye. Czy to prawda?-marszałek jakby wiedział o wszystkim.
- Nie, zamiast pracować, uczę Edwarda ortografii. Dla dobra kraju, sir! – odparł pułkownik.

Przez następne kilka dni Roy nie przychodził do pracy. Nie jadł, nie pił, nie spał...[…]
-Roy, co z tobą? Jak ty wyglądasz?-zapytał Maes zamykając drzwi.

A mówią, ze anoreksja jest wyłącznie chorobą nastolatek…

/tytuł postu/ Spostrzegwczość pana R.M.
„Spostrzegwczość”? Nie, ja naprawdę muszę sobie rozrysować wszystkie szczegóły anatomii pułkownika, bo niektóre rzeczy mnie przytłaczają…

Następnego dnia kiedy Roy wyjrzał za okno, zrobiło mu się przed oczami biało.
No, jeśli nie jadł i nie pił przez kilka dni…
Nie martw się. Gorzej by było, gdyby zrobiło mu się przed oczami różowo i parishiltonowato.

- Jest pan idiotą, pułkowniku! – Krzyknęła Riza.
Pułkownik wytoczył jej proces i została skazana na 1050 dolarów grzywny
50 dolarów za oszczerstwo, 1000 za ujawnienie tajemnicy państwowej…
I nie czepiać się! Ogólnie wiadomo, że WSZĘDZIE płacą w dolarach.
To powinno być włączone do „Szczególnej teorii względności”...

-Stalowy, nie wiesz, że przed wejściem do jakiego kolwiek obcego pomieszczenia należy pukać?-zapytał z ironią w głosie Roy.
Jeśli nie zapukasz, „obce” pomieszczenie może się zdenerwować i urwać ci głowę za pomocą swoich macek.

/tytuł postu/Marry Christmas!
Marry? A może „Harry Christmas”? Czyżby ktoś chciał wziąć przykład ze Zgredka i porozwieszać po całej okolicy bombki w kształcie głowy Harry’ego?

a co, jakiś niewyraźny jestem?-uśmiechnął się, kiedy stanął na nogach.
Niech ktoś pobiegnie po „Rutinoscorbin”!

-10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...
Kolejne odliczanie komórek mózgowych aŁtorki.
Ale zauważ, że tym razem odlicza w odpowiednim kierunku…

W tym momencie zobaczyła, kto siedział w fotelu. Chociaż... nie do końca. Była to dziewczyna na 100%.
Co, rzecz jasna, było bardzo podejrzane i niezwykłe. W końcu, np. Carmen jest dziewczyną tylko w siedemdziesięciu procentach, w piętnastu Śmiercią, a w pięciu analizatorką. Sama aŁtorka jest w połowie amebą (które są bezpłciowe), a jedynie w połowie dziewczyną…

Fioletowe, świecące oczy widać było spod czarnej peleryny. Długie szpony wystawały z fałd płaszcza.
Lord Voldemort po przejściach z włoskimi projektantami mody?

Riza zamknęła się w sobie.
Ktoś ma wytrych?

Roy skradał się jak kot.
Znaczy się, opryskiwał wszystkie meble uryną?
No, wiesz, to nawet niezła metoda na kogoś, kogo się nie lubi…
[próbuje wyrzucić z wyobraźni obraz pułkownika szukającego komody Edwarda, a potem ze złośliwym uśmiechem sikającego do jego bokserek]

Riza nie powiedziaa ani sowa.
Zdradzę wam pewien sekret – sowy zwykle nie mówią. Ale ćśśśśśśś… nikomu tego nie powtarzajcie, to tajemnica.

Rozpięła dwa pierwsze guziki i wsunęła ręce w jego ciepły tors.
Po czym wyjęła serce i je ze smakiem skonsumowała.

-Nie interesują mnie plotki. Czego chciałeś?
-Raporty z 1976 roku.

Łał, niezły wywiad mają!
Prawdopodobnie złożony z samych długoterminowych jasnowidzów…

Po przyjściu do domu Roy uparł się, że teraz on chce karmić dziecko.
Piersią?
Zdolny facet.

Roy i Riza dostali kilka dni wolnego z racji, że są jeszcze nie doświadczonymi rodzicami.
Bardzo niedoświadczonymi, zważywszy na fakt, że jeśli wierzyć treści „opka”, porucznik zaszła w ciążę z Ducha Świętego.

-Założę się, że pierwsze słowo jakie powie, to "tata"-powiedział Roy.
A ja myślę, że będzie to „deoksyrybonukleina”! A ty, Carmen?
Biorąc pod uwagę wcześniejszą wypowiedź, będzie to prawdopodobnie „Błogosławieni ubodzy duchem…”.

***

Miejcie miłosierdzie dla nas i całego świata…
I „komciujcie” bo nasz Maskotek nie będzie miał co jeść!

KILLROY
z udziałem
Carmen Sto Helit

Hej, to Maskotek-sama żywi się komciami?
Prawdę mówiąc, nie wiem…
Co? Bierzesz maskotkę i nie wiesz, czym się ją karmi? Sadystka!
[wzrusza ramionami] Może któryś z czytelników będzie wiedział?

KONIEC
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Rozterki emocjonalne skonfundowanego pułkownika


Witam.
Właśnie, witam.
Ykhym. Chciałabym Wam przedstawić Carmen. Carmen to moje alter ego, niezbyt różniące się od podstawowej osobowości, prócz tego, że jest najwyraźniej mroczniejsza, bardziej odporna na analizy i zna więcej trudnych słów.
I kursywa.
Właśnie. I kursywa.

Analiza słabiutka, niestety.

***

-Idź stąd, nie chcę cię widzieć-powiedziała roztrzęsionym, ale lodowatym głosem.
Mentos. The freshmaker.

-Riza, dlaczego jej nie lubisz?-zapytałem cicho.
- Bo ona nie ma Wacka?

- A ty masz? – zapytałam Mustanga.
Borze zielony, nie sprawdzaj, uwierzę na słowo! Naprawdę!

Dlaczego to powiedziałam? Dlaczego?
W ramach rozpoznania przeciwnika? Analizatorka naprawdę bardzo chce w to wierzyć…

-Tam jest Wielki wóz-powiedział, pokazując ręką na niebo.
Korzystając z okazji, Jeszcze Większy Wóz (typu TIR) w eee… bardzo bezpośredni sposób zakomunikował o swojej obecności.

-Niech pani uważa na pułkownika
Gryzie.
Jak to psy.

Ale na tej imprezie świat się nie kończy (nie?).
No, to zależy, czy Śmierć i reszta Jeźdźców Apokalipsy zechcą się pofatygować…

-Roy?-usłyszałem w słuchawce Rizę.
-Tak... czy coś się stało?-cóż, ten późny telefon jest trochę niepokojący.
-Roy, proszę cię, przyjdź szybko do mnie-poprosiła.

Czyżby trzeba było otworzyć słoik z dżemem?
Nie, pewnie przecieka kran!

Stało przedemną coś wielkiego i jaszczurowatego.
No, różne rzeczy się robiło, ale żeby dojść po pijaku do Parku Jurajskiego to naprawdę trzeba być wyczynowcem!
Czy pan pułkownik nie ma czasami polskich korzeni?

-Riza, dlaczego idziesz tam, gdzie ja nie mogę?-zapytałem klękając przy łóżku i biorąc ją za rękę.
Znaczy się gdzie?
Pewnie do restauracji dla niepalących.

Mogła być 6, najwyżej 7 rano.
Lu-Tze, zapisuj to w Księgach Historii, pułkownik wstał przed dwunastą!

Na szczęście wziąłem do siebie pokojówkę
To Mustanga stać na pokojówkę?
Zarobił sobie to stać.
niemamskojarzeńniemamskojarzeń… DOŚĆ! Mam piętnaście lat i mogę mieć skojarzenia!
Daj spokój, jest mnóstwo niewinnych sposobów na zdobycie pieniędzy! Mógł wyciągnąć z paczki Laysów, wygrać lokalną edycję „You can dance” eee… w sekcji baletowej…
Jasne. Może jeszcze powiesz, że założył pod przybranym nazwiskiem firmę Microsoft?
Naprawdę sądzisz, że byłby zdolny do takiego okrucieństwa jak stworzenie Internet Explorera?
[kręci niepewnie głową]

Ta mała iskierka wystarczy, aby stał się cud.
Torquemada byłby z ciebie dumny, Inkwizytorze!

Przestań układać czarne scenariusze.
Zacznij układać zielone.
Albo takie w małe, puchate króliczki.

Riza leżała tak, jak ją zostawiłem 5 dni temu.
To zdecydowanie opiekuńczy jest nasz pułkownik. Zostawić na pięć dni koleżankę w śpiączce…
Może miał nadzieję, że umrze z odwodnienia i ten fanfick się skończy?
Wątpię. W końcu pojawiła się cudowna Hikari i ma ją uleczyć!

A ja jestem tylko człowiekiem, który nic nie może zrobić. Jest bezradny w każdej sytuacji.
No, bez przesady, pójście do toalety nie jest takie skomplikowane!

Marzenia się spełniają. Trzeba tylko uwierzyć.
Wierzę… Wierzę, że przede mną stoi wielka filiżanka kawy…
I co?
I nic. Jakaś tandetna ta instrukcja.

Minął tydzień, a Riza ciągle nie odzyskała głosu.
Niech spróbuje poszukać w Biurze Rzeczy Znalezionych…

Zostało jeszcze jedno: mogę poradzić się cyganki.
Wiedziałaś, że Mustang zajmuje się okultyzmem?
No jasne! Przecież studiował w Hogwarcie i jest synem Dumbledore’a!
Zaraz, czy Dumbledore nie był przypadkiem gejem?
Czepiasz się szczegółów.

-Ja wiem wszystko [powiedziała wróżka]
Pierwiastek sześcienny z 405224?

No...prawie wszystko
Och, teraz wymówki!
Znajdziemy sobie inną wróżkę!

Uwaga! Nadzwyczajny dodatek specjalny, czyli „Jak pułkownik próbował rzucić zaklęcie”.

-Riza, chodź-powiedziałem biorąc ją za rękę. W drugiej trzymałem sztylet owinięty tkaniną.
Że niby ofiara z dziewicy?
Co ty! Idą na grzybki!

Bolało tak, że aż krzyknąłem cicho.
Oj, biedne przewrażliwione maleństwo, krzyczy, bo mu poleciało kilka kropel krwi!
Aż dziwota, że nie umarł do tej pory na zawał, poniważ sobie kolano obtarł.

Jakoś doszliśmy, a tam Riza podziękowała mi najlepiej jak mogła. Zgodziła się na ślub.
Zakonny?

-Czy ty, Roy'u Mustang bierzesz sobie tę oto Rizę Hawkeye za żonę i obiecujesz jej miłość i wierność aż do śmierci?
Jaki śliczny, katolicki ślub…
Czego się czepiasz? W końcu wiara czyni cuda.
Ale AŻ TAKIE?!

-Riza, nie wyjdziesz za niego! Nie zgadzam się!-krzyczał mój ojciec.
Wyjdziesz za Leonardo di Caprio! I żadnego gadania!

-Nie wyjdziesz za niego. Wyjdziesz za Lucjusza.

Malfoya? A czy on nie jest przypadkiem żonaty?

-Co ja znowu zrobiłam? Dlaczego ja jestem taka beznadziejna?
Pretensje proszę zgłaszać do aŁtorki.

-Przepraszam, może to głupie pytanie, ale... czy ja dobrze słyszę? Pan chce sam jej wybrać męża?-on jest jakiś... kto ma pożyczyć słownik?
A co, chcesz nim walnąć aŁtorkę?
Nareszcie!

Jutro wysyłają nas, tzn. Fuer'ego, Brede, Havoca, Rose, tego jej kolegę, tego...no jak mu tam...nie kojarzę ludzi... tego z szarymi włosami od nas i ciebie, włącznie ze mną, na jakąś misję zwiadowczą, czy coś... za tydzień wrócimy.
Skleroza w tak młodym wieku, pułkowniku?
Skleroza, anemia, hemofilia, ze trzy różne fobie… Zastanawiam się, komu zrobił dobrze, ze go w ogóle do tej armii przyjęli…
[patrzy zdegustowanym wzrokiem]
No, co? Facet nie umiałby obiema rękoma znaleźć swojego własnego tyłka, nawet z pomocą atlasu!
W tym fanficku wszystko jest możliwe…

Nie ma to jak wspomnienia. To oczywiście sarkazm.
Nie ma jak to blogusie. To, oczywiście, ironia.

Kobieta vs. Mężczyzna (czyli co z tego wyniknie?)
Czyżby syfilis?

Roy... my już chyba wiemy, z kąd ta mina-zachichotał Breda.
Jak to skąd? Z Ciechocinka!

-O nie, żadnych planów!-krzyknął Fuery, który do tej pory nie udzielał się na forum.
Bo za bardzo był zajęty pisaniem sekretnego pamiętnika na blogu.

Za miłość nie oczekuje się zapłaty.
Jak to nie? A co z hasłem „Prawda! Sprawiedliwość! Wolność! Miłość w Przystępnych Cenach! I Jajko Na Twardo!”?

Patrz, taki alchemik męczy się od tylu stuleci, aby stworzyć człowieka. Kobiecie zajmuje to zaledwie 9 miesięcy!
Eeetam. Naturze zajęło to ponad pięć miliardów lat. A potem to tylko produkcja taśmowa.


napisały
KILLROY
oraz
CARMEN

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Śpiący Hot Dog, cześć pierwsza


 Witam. Dzisiaj zanalizujemy pewne cudo. Analizę dedykuję niezrównanej Madleaine oraz Straży Miejskiej Miasta Ankh-Morpork.


***

Wieczór.
Już robi się mrocznie!

-Niech pan nie przesadza. Czasami każdy robi sobie przerwę. Nawet Scar.
Pewnie teraz Scar sobie siedzi gdzieś w pubie i gada z Sailor Moon i kapralem Nobbsem na temat nowego makijażu Mandaryny, zajadając KitKaty.

Ostatnio Scar nie daje oznak życia.
Tych KitKatów jest naprawdę dużo…

Na miejscu oczywiście stara scena; krew, krew i jeszcze raz krew.
Rzecz jasna spodziewali się ryby po grecku i stepujących krewetek.

-Panie pułkowniku Mustang! Pada deszcz!-krzyknęła za nim, ale ten nie słuchał.
O cholera! Czy przypadkiem jej nie rozstrzelają za ujawnienie tajemnicy państwowej?

-Zgiń!-wrzasnął Scar, a Roy daremnie próbował stworzyć ogień.
A neandertalczykom jakoś się udawało… Cwane bestie!

Mustang rozmyślał co by się stało, gdyby Riza nie wskoczyła między nich. Z pewnością nie byłoby go tutaj.
Wyjechałby na Jamajkę i ciągle wcinałby KitKaty. Niech to szlag…

Wysiadając zachaczył jeszcze o kwiaciarnię
Że niby CO zrobił z tą kwiaciarnią?

-Chciałbym ci się jakoś... zrewanżować. Powiedzmy za tydzień. Kolacja. U mnie. O 20. Może być?
Że niby należność w naturze? Miejcie trochę szacunku do siebie, pułkowniku!

Zszedł do sklepu po kwiaty. Róże-nie. Tulipany-nie. A może...
Wieniec pogrzebowy?

Ale mimo wszystko miał sporo roboty, bo bracia Elric odkryli kolejny fałszywy Kamień Filozoficzny.
Co też ci Wietnamczycy na Stadionie Dziesięciolecia sprzedają…

Dlaczego to akurat mnie dostał się ten kurdupel?
Może skrywana pedofilia?

 Im niżej zbiegały jego oczy, tym głupszą miał minę.
Nic dziwnego. Ja też bym miała głupią minę, gdyby mi oczy uciekły…

-Podobno to alchemiczka, i policja nie daje sobie rady-uciął krótko Mustang, otwierając raport od Edwarda Elrica. Jak zwykle był krótki i nie na temat.
„Człowiek z samych kości pszyszedł i rozmawiał z nami i wcale nie był straszny i miał wielkiego białego konia. Mogliśmy poklepać konia. On opowiadał nam ciekawe rzeczy i żeby uważać jak, pszechodzimy przez ulicę.”

Pierwszy raz od wielu dni, Roy mógł się wyspać.
Zaraz, zaraz, czy w poprzedniej notce nie było, że udało mu się zaspać pół godziny? Boję się spytać, co po nocach robi…

-To ta dziewczyna, którą goniliśmy!-zauważyła Riza, zaglądając mu pryey rami.
Nie wiem czemu, ale to „pryey rami” kojarzy mi się z kamasutrą…

-A można jaśniej?-tylko Riza miała cierpliwość. Royowi już dawno się ona skończyła.
To niech kupi sobie nową.

-Biała, czy czerwona?-zastanawiała się na głos Riza
Tynktura? [dla niezorientowanych -> Wikipedia]

Została tylko godzina, a ona jeszcze w proszku.
To zdecydowanie źle. Coś jej ten Kamień Filozoficzny nie wyszedł. Pewnie kupiła składniki od Wietnamczyków.

-Riza? Gotowa?-no oczywiście wiadomo było, kto dzwonił.
Jarosław Kaczyński?

Oblała się szkarłatnym rumieńcem.
Przedawkowała tynkturę.

-Riza, ja nie mam na imię "pan pułkownik".
A szkoda, tak milutko wyglądałoby to w metryce. I zdrabniało do Pułcio. Lub, jak sugeruje Word – Pupcio.

. Nieważne-zaczął Roy czerwieniąc się.
A mamusia tyle mu powtarzała, że tynktury się nie je!

Na 5 trzeba być w centrum. Nie wiedziała, dlaczego tam pracuje.
Bo wredny, paskudny mikser przejął władzę nad jej mózgiem? Tak tylko pytałam…

-Nie, nic. Tak sobie tylko stoję, bo nie mam co robić.
-To może niech pan weźmie część tych papierków?-zasugerowała Riza.
-Mam lepszy pomysł-powiedział i skierował się ku drzwiom. Przekręcił w zamku klucz i schował go do kieszeni.

Turniej Kto Szybciej Otworzy Drzwi Bez Klucza?

Może Maes ma rację. Powinien znaleźć sobie kogoś, kto by mu umilał życie.
Radzę poszukać na trasie Zakopianka-Katowice.

. Potrzebuję cię-powiedział patrząc głęboko w te oczy, które emanowały takim ciepłem.
KillR reguła postępowania w takich sytuacjach:
- wziąć gaśnice
- mocno walnąć nią pułkownika w głowę, co zatamuje ewentualny efekt cieplny
- znaleźć aŁtorkę
- postąpić podobnie
Zadawanie aŁtorkom ciosów w głowę jest zupełnie humanitarne, gdyż wiadomo, że nie uszkodzi się żadnego ważnego narządu.

-Generał chciał się dzisiaj z panem widzieć!
Czyżby kolejna randka?

W ścianie widać było dziury po strzałach.
Wódz Apaczów pozdrawia Białych Braci.

-Gdzi jest twoja pani?-pytanie oczywiście retoryczne, bo czy ktoś kiedykolwiek uzyskał odpowiedź od psa?
- A czy ktoś kiedykolwiek próbował? – odpowiedział retorycznie Gaspode.

Usnął.
Porwali mu koleżankę, a ten ciągle o spaniu… Tak też można…

Źrenice rozszerzyły mu się ze strachu.
-Pamiętaj o warunku... bracis
zku.
A ja już się zastanawiałam, kiedy na scenę wkroczy Zły Brat Bliźniak! Widać czekanie opłaciło się…

[tutaj zmienia się narracja z trzecioosobowej na pierwszoosobową. AŁtorka jest świecie przekonana, że to ona wymyśliła ten sposób pisania]

Przecież miałam mu nie dawać żadnych nadzieji.

Dałam za to wjarę i miuość…

Kiedy Roy otworzył drzwi, myślałam, że dostanę zawału. To był jego brat. Ten, który...
…jest kolejarzem w Wąchocku?

I że Roy się boi.
Po tym, co zrobiła z nim aŁtorka, jakakolwiek inna sytuacja byłaby co najmniej dziwna.

[tytuł postu] 47...48...49...50
… licz dalej te komórki nerwowe, licz…

Kiedy się wyłączył, miał średnią minę.
Czy „średnia mina” oznacza, iż wyglądał jak średnik?

-To co panu zrobią, pułkowniku?-gorzej być chyba nie może, nie?
No, nie wiem, jeszcze nie został brutalnie zgwałcony przez żądną seksu trzynastolatkę. Spytajcie Eda, on ma na ten temat mnóstwo do powiedzenia.

Zdjąłem garnitur, została tylko biała koszula.
No, dobrze, cofam poprzednie stwierdzenie.

Tracę resztki dumy.
Przed całym wojskiem w SAMEJ koszuli? Zgadzam się, oj, zgadzam…

Pomogłam pułkownikowi wstać. Nie wspomnę nawet, jak wyglądał.
Normalnie, jak na kogoś, to właśnie miał spotkanie z niewyżytą aŁtorką i jeszcze bardziej niewyżytą armią…

Nawet nie wiedziałam, że pułkownik Mustang może wskoczyć do fontanny.
No, ja rozumiem, że większość aŁtorek pewnie wysłałaby wszystkich facetów po trzydziestce do Domu Spokojnej Starości dla weteranów Bitwy pod Grunwaldem, ale naprawdę nie przesadzajmy!

-Wiesz, ja...chciałbym ci powiedzieć...-czułem, że płoną mi policzki.
Masochistyczny Piroman.

Nagle poczułem przeszywający ból gdzieś w okolicach skroni.
Czyżby pan pułkownik zaczął myśleć? W tym fanficku (czyt. fanficku, nie mylić z fanfiction) raczej mu się to nie zdarzało…

Bo ja mam urok osobisty :D[aŁtorka]
Jednak nikt jeszcze nie doszedł do tego, gdzie aŁtorka go trzyma. W każdym bądź razie bardzo dobrze schowany.

Celna uwaga: Roy ma ładny uśmiech.
Uważne przestrzeżenie: po trafieniu „Celną uwagą” już nie ma, bo brakuje mu dwóch zębów.

-Proooszę...-dacie wiarę, że i Roy potrafi robić maślane oczka?
Nie damy, bo mu przecież oczka gdzieś uciekły siedem notek temu!

-Roy, ale ty masz szczęście. Wszystkie laski na ciebie lecą!
Polemizowałabym, czy to takie szczęście obrywać ciągle kawałkami drewna…

Niech się z tym oswoi.
Hau hau?

Usłyszałem muzykę, chyba nawet "Zatańcz ze mną" Edyty Bartosiewicz.
Analizatorka patrzy.
Nadal patrzy.
Spuśćmy kurtynę ciemności na ten krąg cierpienia…


dodatek specjalny
SADYSTYCZNE METODY WYMUSZEŃ AŁTORKI


Ale ja będe okropna, i nie dam kolejnej noci, dopóki nie zobaczę 5 komków!!!
Bor istnieje!

Notka szczególnie dedykowana Niny i Envy`iemu, za komki itd.
Boję się, co oznacza tutaj skrót itd…

Tja, wiem, że ta notka była bardzo krótka
Krótsza niż czas skupienia aŁtorki…

I będe zła, bo nie dam nowej noci bez 5 nędznych komków.
A ja będę źlejsza, bo wytoczę aŁtorcę sprawę o propagowanie pornografii.

Czy ten blog naprawdę jest taki beznadziejny?
[kiwa entuzjastycznie głową]

Bo mam niskie poczucie wartości!
Widać.

Nie przejmujcie się, jest zazdrosna.
A ja jestem różowym hipopotamem.

Mooooorporkia, Moooooorporkia...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 655  

br>















Maskotek-sama



  Jak ogólnie wiadomo, aby blog mógł dobrze prosperować, potrzebna jest maskotka. Najlepiej "komciożerna". Niestety, ja, Ghost R., mam jakiś dziwny, irracjonalny uraz do ruszających się gifów, dlatego zamiast brokatowego kotka dałam Roya.
 Kochana aŁtorko blogusia: jeśli chcesz, abyśmy więcej nie przymuszały naszej maskotki do siedzenia na tym blogu i udawania, że nie ma z nami nic wspólnego, nie pisz obraźliwych komentarzy, nie udowadniaj nam, że jesteśmy "głupie i żałosne".
 Bo i tak to nic nie da.

komciotwórczość

Odwiedziny: 75655
Wpisy
  • liczba: 25
  • komentarze: 512
Punkty konkursowe: 2851
Bloog istnieje od: 3551 dni

KGB.






poszkodowani

dla literatów.

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

analizy i inne

ANALIZA NR. 1: Edward, Zombi i Adolfa H. telefon filozoficzny.

ANALIZA NR. 2: Egzoplazma, czyli nadal komórki

ANALIZA NR. 3: Obowiązek Wszechszkolny i ciężka droga po minach

ANALIZA NR. 4: Czarna minispódniczka w różowe czaszki

ANALIZA NR. 5: Przeprowadzki są ZŁE!

ANALIZA NR. 6: Przeprowadzki (nadal) są ZŁE!

ANALIZA NR. 7: Różności

ANALIZA NR. 8: Zemsta Sprzętu AGD, czyli mroczny mikser Roya Mustanga i inni

ANALIZA NR. 9: Śpiący Hot-Dog

ANALIZA NR.i 10: Rozterki emocjonalne skonfundowanego pułkownika

ANALIZA NR.i 11: Trójkącik, czyli anorektyk, dyslektyk i Matka Boska

ANALIZA NR.i 12: Króliczki zjadły mi mózg...

ANALIZA NR.i 13: Harry Kaulitz i Czarna Orgia, czyli Voldemort jest alfonsem, całość - twincestem

ANALIZA NR.i 14: UFO spotyka Trudne Słowa

ANALIZA NR.i 15: Wszyscy kochają przecinki...

ANALIZA NR.i 16: Bracia Elric, Piekielne Koty i Bielizna Schrödingera

ANALIZA NR.i 17: Człowiek o żelaznej czaszce

ANALIZA NR.i 18: Książę Wapirów

ANALIZA NR.i 19: Dywagacje tokiohotelarskie różne

ANALIZA NR.i 20: Sezon rozrodczy samogłosek

ANALIZA NR.i 21 - SPECJALNA: Analiza analizy, czyli antyblog

ANALIZA NR.i 22: Ach, młody Werterze...

Akcja PDS

Analizatorzy

Forum Analizatorskie

Inne

niuchacz.

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Komediowo.pl

Pytamy.pl